skladki zus tarcza antykryzysowa doradca podatkowy
15 września 2020

Kategoria:
Finanse

Zwolnienie ze składek ZUS w kontekście Tarczy Antykryzysowej

Globalna pandemia, z jaką zmagamy się od początku marca to sytuacja zupełnie bez precedensu. Życie tak wielu ludzi zmieniło się właściwie z dnia na dzień, często brutalnie weryfikując ich dotychczasowe pomysły na siebie. Co gorsza, wirus SARS-CoV-2 wywołujący chorobę COVID-19 widocznie nie zamierza łatwo się poddać – dziś, kilka miesięcy później, zagrożenie wydaje się jeszcze poważniejsze.

Choć sytuacja, której jesteśmy naocznymi świadkami, odbija się przede wszystkim na naszym zdrowiu, nie możemy absolutnie pomijać jej niszczycielskiego wpływu na kwestie związane z ekonomią. Straty, jakie do tej pory ponieśli przedsiębiorcy wyjątkowo trudno oszacować – są one jednak większe, niż ktokolwiek mógłby sądzić. Tarcza Antykryzysowa, jaką przygotował polski rząd, ma w zamyśle pomóc ludziom biznesu, bez których nasz kraj po prostu przestałby funkcjonować. Czy jednak owy plan ma szanse na powodzenie? Czy zwolnienie z płacenia składek na rzecz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych działa w rzeczywistości tak, jak to zapowiadano? Po odpowiedzi zapraszamy niżej, do właściwej treści artykułu, wspólnie przygotowanego z łódzkim biurem podatkowym Enigma.

Tarcza Antykryzysowa – wprowadzenie

Zachowanie płynności finansowej i promocja ochrony zatrudnienia to główne cele, jakie wymienia się w związku z pakietem regulacji, będącym tematem naszego tekstu. Pierwsze zapisy zaczęły obowiązywać od 1 kwietnia, kolejne zaś 17 dni później. Jakkolwiek z wierzchu wszystko brzmi dobrze, pociąga też za sobą wiele niejasnych, często spornych kwestii, sprawiających, że nie każdy zdecydował się wypróbować to lub inne rozwiązanie. Teraz, na początku sierpnia, gdzie czwarta wersja Tarczy jest już z nami jakiś czas, ustawodawcy planują kolejne zmiany, dzięki którym z pomocy będzie mogło skorzystać podobno więcej osób.

Pierwotne regulacje

Przypomnijmy, że do tej pory prawo do ulgi przysługiwało osobom samozatrudnionym (opłacającym składki jedynie za siebie), jeśli rozpoczęły one prowadzenie działalności przed 1 kwietnia tego roku, a do tego – w pierwszym miesiącu wskazanym we wniosku nie uzyskały przychodu większego niż 15 681 zł. Natomiast w przypadku firm mających pod swoimi skrzydłami pracowników ustalono, że przedsiębiorca może liczyć na stuprocentową ulgę, jeżeli do ubezpieczenia zgłoszonych zostało maksymalnie 9 osób. O składkach w wysokości 50% da się zaś mówić w przypadku, gdy liczba zatrudnionych mieściła się w przedziale do 10 do 50. Co ciekawe, w tym przypadku osiągane przychody nie miały żadnego znaczenia. Warto jeszcze wspomnieć, że jednym z warunków koniecznych było czyste konto rozliczeń z ZUS-em na dzień 31 grudnia 2019 roku.

Projekt nowelizacji – co czeka nas wkrótce?

Zgodnie z obecnie przyjętym prawem zwolnienia mogą dotyczyć jedynie składek z okresu marzec – maj, które nie zostały jeszcze opłacone. Okazało się jednak, że spora liczba firm nie zwróciła się do ZUS-u po zwrot nadpłaty, lub nawet przez pomyłkę wysłała przelew, pozbawiając się tym samym nawet możliwości wysłania odpowiedniego wniosku. Na szczęście zapowiadana nowelizacja ustawy ma temu zaradzić, upoważniając Zakład Ubezpieczeń do ponownego przyjrzenia się konkretnym sytuacjom. Co ważne, instytucja ta powinna rozpatrzyć wszystkie sprawy z urzędu, bez podejmowania jakichkolwiek kroków ze strony przedsiębiorców. O wyniku tych działań osoby te zostaną poinformowane za pomocą Platformy Usług Elektronicznych bądź też w sposób tradycyjny – czyli pocztą.

Z drugiej zaś strony, nieco później można było się dowiedzieć, że resort rozwoju rozpoczął pracę nad przepisami, zgodnie z którymi opisywane ulgi przysługiwałyby jedynie samozatrudnionym oraz tak zwanym mikrofirmom, w których liczba posad nie przekracza dziesięciu.