GMO w paszy dla drobiu. Czym są karmione kurczaki?
23 lipca 2018

Kategoria:
Dom i ogród

GMO w paszy dla drobiu. Czym są karmione kurczaki?

Na temat GMO powstają liczne mity i tak naprawdę mało kto potrafi wyjaśnić co to takiego, choć zapytany powie, że oczywiście wie. Tymczasem skrótem GMO określa się organizm genetycznie zmodyfikowany (roślinę, czy zwierzę), czyli taki, do którego genomu celowo wprowadzono fragment DNA będący konstrukcją genową warunkującą nabycie nowej cechy.  Co to oznacza w praktyce?

GMO w praktyce

Zależy nam na tym, aby udoskonalić cechy jakościowe czy agrotechniczne, czyli np. zwiększyć odporność modyfikowanego gatunku na trudne warunki środowiskowe, szkodniki, herbicydy, zmniejszyć wymagania glebowe czy też np. skrócić okres wegetacji. Różne typy GMO i skomplikowane sposoby ich technologicznego wykorzystania sprawiły, że zaczęły pojawiać się pytania na temat bezpieczeństwa i potencjalnego zagrożenia dla zdrowia ludzi i środowiska, które miałoby się wiązać z modyfikowanymi genetycznie organizmami. Obawy sprawiły, że wprowadzono regulacje prawne, których celem jest umożliwienie bezpiecznego stosowania organizmów GMO. Początkowo obejmowały one jedynie mikroorganizmy genetycznie zmodyfikowane (GMM), później objęły również genetycznie zmodyfikowane rośliny i zwierzęta. Obecnie przepisy regulują również kwestie zamierzonego uwolnienia GMO do środowiska, wprowadzenia go do obrotu oraz wykorzystania jako żywność i pasze.

Czy wprowadzenie zakazu używania GMO jest uzasadniony?

W obecnej sytuacji zakaz używania GMO w Polsce byłby (z czym zgadza się rząd) nieskuteczny, ponieważ w innych krajach członkowskich UE takich ograniczeń nie ma, a więc na polski rynek i tak trafiałaby importowana żywność wytwarzana w oparciu o pasze genetycznie modyfikowane. Trzeba też pamiętać, że w Polsce podstawowym źródłem białka w paszach (w tym tych dla drobiu) jest śruta sojowa genetycznie modyfikowana. Jak mówi nam przedstawiciel Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich RES-DROB, pokrywa ona ponad 80% zapotrzebowania na białko paszowe, a zawartość białka w dawce pokarmowej wpływa na tempo wzrostu zwierząt, czas tuczu i wydajność produkcji zwierzęcej oraz opłacalność hodowli. Zablokowanie importu soi genetycznie modyfikowanej mogłoby więc spowodować poważny niedobór białka paszowego. Obecnie w Polsce nie ma możliwości zastąpienia soi genetycznie modyfikowanej w żywieniu zwierząt, ponieważ główni producenci i eksporterzy soi przeszli prawie całkowicie na uprawę soi genetycznie modyfikowanej, a zakaz stosowania mączek mięsno-kostnych spowodował powstanie niedoborów białka, które trzeba było zastąpić wysokobiałkowymi surowcami pochodzenia roślinnego. Możliwości zastąpienia pasz genetycznie modyfikowanych krajowymi zamiennikami są mocno ograniczone, na wprowadzeniu zakazu straciliby więc zarówno rolnicy, jak i konsumenci.

Co na temat GMO mówią fachowcy?

Profesor Franciszek Brzóska z Instytutu Zootechniki – Państwowego Instytutu Badawczego w Krakowie potwierdza, że jeśli zakażemy stosowania takich pasz, w Polsce padnie drobiarstwo, a zamiast polskich kurczaków będziemy jeść kurczaki z zagranicy, oczywiście karmione paszą z dodatkiem soi GMO. Polacy polubili kurczaki, spożycie mięsa drobiowego wzrosło od 3 kg 50–60 lat temu do 28 kg w roku ubiegłym. Drób nam smakuje, jest łatwy i szybki w przyrządzaniu i nie należy z produkcji drobiu rzeźnego rezygnować – dodaje profesor.

Czy powinniśmy więc obawiać się genetycznie modyfikowanych pasz? Po pierwsze spożywanie takiej paszy nie powoduje, że jedzące je zwierzę samo ulega jakimś modyfikacjom. Po drugie ludzie od zarania dziejów modyfikują genetycznie rośliny (tyle że dawniej robiono to innymi sposobami). Po trzecie nie ma żadnych dowodów naukowych wskazujących na szkodliwość pasz modyfikowanych genetycznie. Może się więc okazać, że mit i strach z nim związany ma tylko „wielkie oczy”.