4 sierpnia 2017

Kategoria:
Zdrowie i uroda

Medycyna alternatywna w pediatrii
5 (100%) / 2 głosów

Medycyna alternatywna w pediatrii

Medycyna alternatywna, zwana też czasem medycyną niekonwencjonalną, została w niektórych swoich przejawach uznana przez Światową Organizację Zdrowia za skuteczną i bezpieczną formę leczenia. Wiele osób, nawet tych, które same korzystają z dobrodziejstw medycyny alternatywnej, wciąż jednak sceptycznie podchodzi do stosowania jej w przypadku dzieci. Nie do końca słusznie, choć rzeczywiście trzeba tu zachować pewną ostrożność.

Na początku warto zaznaczyć, że „medycyna alternatywna” jest pojęciem bardzo szerokim. Obejmuje się nim zarówno bioenergoterapię, jak i na przykład użycie różnego rodzaju wahadełek w celach prozdrowotnych, wobec czego sceptycyzm jest jak najbardziej uzasadniony. W zakres medycyny alternatywnej wchodzą jednak również m.in. ziołolecznictwo czy akupresura, których działanie znane jest od tak dawna, że czasem można nie skojarzyć ich z tym terminem.

Domowe sposoby

Mało kto nazwałby podanie słodzonego miodem naparu z lipy na przeziębienie przejawem zastosowania medycyny alternatywnej – chociaż właśnie nim jest. Użylibyśmy raczej określenia: „domowa metoda”. Medycyna alternatywna daleko jednak wykracza poza takie domowe, przekazywane z pokolenia na pokolenie sposoby radzenia sobie z różnymi schorzeniami. Ogrom wiedzy, jaki trzeba posiąść, aby swobodnie poruszać się pośród jej tajników, wyklucza stosowanie jej wyłącznie na własną rękę. Ma to ogromne znaczenie zwłaszcza w przypadku dzieci.

Grunt to gruntowna wiedza

Już niemowlętom podaje się napar z rumianku czy kopru włoskiego, aby złagodzić dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Rumiankiem można też przemywać skórę i oczy dziecka. Nie każda jednak roślina i przygotowane na jej bazie rozmaite wyciągi, olejki, syropy itd. nadają się dla dzieci w każdym wieku. – Ważne jest również odpowiednie stężenie oraz właściwe dawkowanie, dostosowane do stanu małego pacjenta – mówi lubelski pediatra dr n. med. Artur Luty.

Dzięki ziołolecznictwu uporać się można z problemami związanymi z układem pokarmowym (np. kolki, wzdęcia, zaparcia), oddechowym (infekcje) czy nerwowym (nadpobudliwość). W wielu przypadkach udaje się uniknąć stosowania wyniszczających organizm antybiotyków, od których przepisywania się powoli odchodzi. Nie wolno jednak zapominać, że czasem ich użycie jest konieczne. O tym zaś decyduje lekarz.

Medycyna alternatywna a medycyna klasyczna

Podanie dziecku ziół, propolisu etc. zawsze powinniśmy skonsultować z pediatrą. Dawkowanie opisane na dostępnych bez recepty preparatach nie uwzględnia dziecięcej wrażliwości na zawarte w nich substancje aktywne. Źle dobrane lub podanej w zbyt wielkiej dawce, te ostatnie mogą zaś przynieść znacznie więcej szkody niż pożytku. Nie wolno też mieszać bez porozumienia z lekarzem ziół i farmaceutyków. Ich działanie w najlepszym razie zostanie nawzajem zniesione, w najgorszym możemy niestety doprowadzić np. do przedawkowania. Dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci, u najmłodszych jest to jednak i bardziej prawdopodobne, i z reguły groźniejsze w skutkach.

Nie znaczy to bynajmniej, że nie wolno łączyć technik medycyny klasycznej i niekonwencjonalnej. Wręcz przeciwnie: ziołolecznictwo, zastosowane z głową, w oparciu o wiedzę i doświadczenie pediatry, może okazać się dla naukowo opracowanych terapii doskonałym wsparciem. Podobnie jak apiterapia (leczenie produktami pszczelimi), aromaterapia (leczenie olejkami eterycznymi) czy akupresura (nacisk, gładzenie określonych punktów w ciele). Wszystko oczywiście dostosowane do wieku dziecka, jego kondycji i wrażliwości.