organizacja wesela
25 listopada 2016

Kategoria:
Rozrywka

Przywitanie pary młodej: chlebem i solą czy szampanem?
5 (100%) / 2 głosów

Przywitanie pary młodej: chlebem i solą czy szampanem?

Walka tradycji z nowoczesnością chyba nigdzie indziej nie przyjmuje takiego oblicza jak w przypadku wesela. Na jego wyprawienie często zrzucają się zarówno państwo młodzi, jak i ich rodzice, w związku z czym obie strony chcą mieć coś do powiedzenia, jeśli chodzi o przebieg uroczystości. Niestety w wielu przypadkach międzypokoleniowe różnice gustów potrafią być niemal nie do pogodzenia.

Młodzi chcieliby wykwintnego bankietu z big bandem, a przyszli teściowie nie wyobrażają sobie wesela bez „Białego misia” i oczepin o północy. Jedni woleliby podać sushi, drudzy twardo obstają za smalcem i żurem. Brzmi znajomo? Jak rozwiązać ten konflikt, by rodzinie nie było przykro, ale też by nowożeńcy wspominali ten szczególny dzień jak najlepiej? Jest kilka wyjść do wyboru.

Albo rybki, albo akwarium

Pierwsze zakłada dostosowanie się jednej ze stron do drugiej. Ponieważ i tak dochodzi tu do ustępstwa, należy przeprowadzić je tak, aby nikt nie poczuł się lekceważony. Jeśli warunkiem dofinansowania ze strony krewnych jest morze wódki i disco polo, a państwo młodzi woleliby serwować gościom wino i smooth jazz – mają do wyboru: albo zgodzić się na stylistykę, którą proponuje rodzina, i skorzystać z możliwości zaproszenia większej liczby osób, albo grzecznie podziękować za pomoc finansową i urządzić skromniejsze przyjęcie, za to w bardziej odpowiadającej im formie. Ważne, by przeprowadzić na ten temat spokojną, pełną szacunku rozmowę i rozważyć wszelkie konsekwencje podejmowanej decyzji.

Jeżeli młodzi sami finansują swoje wesele, również nie powinni stawiać sprawy w taki sposób, że „będzie jak chcą i kropka, a jak się komuś nie podoba, to może nie przychodzić”. Jeśli rodzina ma inne wyobrażenie na temat tego, jak powinna wyglądać uroczystość weselna, tutaj też najlepszym rozwiązaniem będzie spokojna, rzeczowa rozmowa, w której przedstawione – i wysłuchane! – zostaną racje obu stron. Rodzice chcą przecież dla swoich dzieci jak najlepiej, więc argumentacja np. o spełnieniu marzeń dotyczących tego, jak przebiegać ma ów specjalny dzień, powinna do nich przemówić. Grunt to nie unosić się dumą i emocjami – w okresie przygotowań do ślubu jest już i tak wystarczająco dużo stresu.

Negocjator

Pewnym rozwiązaniem jest obsadzenie w roli negocjatora wedding planerki, jeżeli korzystamy z jej usług. Zadaniem takiej osoby jest organizacja przyjęcia, na którym wszyscy będą się czuli dobrze, dlatego też powinna ona posiadać umiejętności pozwalające jej na przeprowadzenie rozmów zarówno z młodymi, jak i ich krewnymi, aby wypracować rozwiązanie zadowalające obydwie strony.

Wyjście naprzeciw

Rozwiązaniem takim często jest pewnego rodzaju kompromis, który nie pozostawi ani nowożeńców, ani ich teściów z poczuciem straty. Można przecież podać i przysłowiowy żurek, i fantazyjnie, nowocześnie wyglądający tort w ramach tej samej imprezy. Można zagrać kilka złotych przebojów na początku wieczoru, a na późniejsze godziny, kiedy część starszego pokolenia uda się na spoczynek, zostawić bardziej drapieżne współczesne hity. Tak jak można powitać przybyłych na wesele z kościoła młodych jednocześnie zarówno chlebem i solą, jak i lampką szampana.

I tak właśnie bardzo często się dzieje – mówi menedżer hotelu Ajax w Jankach pod Warszawą, gdzie odbyła się już niejedna uroczystość. Łączenie tradycji z nowoczesnością, rdzennie polskich zwyczajów z pewnym kosmopolityzmem jest już nawet swego rodzaju trendem, który pozwala godzić pokolenia i umożliwia dobrą zabawę wszystkim weselnikom.